sobota, 29 sierpnia 2015

Od Camili

Cieszę się że spotkałam Kellsy. Brakowało mi jej przez te lata. Dziśaj nie mam treningu, ale jak zwykle będę się tym katować w domu. Mama przyglądała się zawsze temu z nie pokojem ale, ja dalej uparcie trenowałam w domu. Za kilka dni mam pierwsze zawody. Muszę je wygrać po prostu muszę. Tylko jedno podium się dla mnie liczy. Pierwsze miejsce, inne nie mają dla mnie znaczenia.
-Camila.-głos mojego durnego brata przerwał mi trening. W progu sali stał właśnie on. Chodzi do innego Liceum Sportowego. Trenuję karate, sam próbuje mnie do tego przekonać.
-Czego chcesz?-jak zwykle jestem na niego wkurzona bo mi przerwał.
-Znowu katujesz się tą gimnastyką. Wybierz karate jak tak bardzo lubisz ból.-jak zwykle głupi braciszek i głupie odpowiedzi.
-Nie dzięki nie chce wracać w siniakach do domu.-odpowiedziałam po czym podeszłam do drzwi i zamknęłam je przed nosem mego głupiego krewnego. Jutro kolejny dzień szkoły, fajnie że Kellsy też poszła do tego liceum co ja. Kolejne lata spędzę z przyjaciółką której dawno nie widziałam. Brakuje mi wielu osób z dawnej paczki a w szczególności Mei. Pamiętam jak uczyła mnie ona jeździć na łyżwach, było przy tym dużo śmiechu. Nie którzy mówili że nie nauczę się jeździć a tu proszę. Jednak umiem chodź nie obeszło się bez siniaków. Raz nauczyciel myślał że mnie ojciec bije. Ta stare dobre czasy. Ale lepiej wracajmy do rzeczywistości, z tego wszystkiego już nie mam zamiaru trenować. Jutro to dopiero będę miała trening, znając siebie jak zwykle wrócę padnieta.


Następnego dnia po treningu wszystkie mięśnie mnie bolą. Jeszcze nigdy tak nie było, nawet przed zawodami krajowymi. Nowy trener daje taki wycisk że po prostu we wszystkich mięśniach to czuję. Nawet nie mam siły by wstać z łóżka. Że też tak musiał mi dać popalić na pierwszym treningu nawet nie miałam czasu by pogadać z Kellsy! Zastanawiam się nad tym co wydarzyło się na jednym ze szkolnych korytarzy, była na nim pewna nastolatka. Chyba ją znam tylko nie wiem z kąd. Było to z daleka a gdy by nie tłum to bym na pewno wiedziała kto to jest.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Od Haruki

Kiedy, wracając z basenu, przechodziłem obok stołówki, wpadła na mnie jakaś dziewczyna.
-H-Haru-s-san, d-dzien dobry - wymamrotała, po czym przeprosiła i zanim zdązyłem odpowiedzieć, albo skojarzyć osoby, zniknęła w tłumie uczniów.
W chwili uderzyło mnie przeczucie, że znam tą jasnowłosą dziewczynę. Nie miałem pojęcia, jak i skąd, ale wyglądała na sympatyczną, kiedy dosłownie mignęła mi przed oczami. Poza tym, skądś zna moje imię.
Ruszyłem zamyślony, tam gdzie mnie nogi poniosą.
Starałem się wypatrzeć tę blondynkę.
W końcu wpadłem na Kazumę.
- Szukasz kogoś? - zapytał, jakby z drwiną w głosie.
- Hm. Nie... znaczy... tak... w sumie... sam nie wiem... - zaplątałem się.
- Własnym uszom nie słyszę... Czyżby nasz Harusiek stał się bardziej otwarty? Już kogoś poznał? - zaśmiał się.
- Nie nazywaj mnie Harusiek - mruknałem - W sumie, to nie zdążyłem...
Kazuma prasknął śmiechem.
- A jak wygląda ten szczęszciarz? - zapytał, tłumiąc śmiech.
- ...
- Wiesz co, muszę iść. Obiecałem, że zajrzę do koni, a potem nie zdążę... Zobaczymy się później. Cześć! - zaczął do mnie machać.
Odetchnąłem z wyraźną ulgą.
****
"Dziś jej nie znalazłem... Muszę to zrobić... Jutro na pewno się spotkamy" - postanowiłem sobie kiedy kładłem się do łóżka...
****
Następnego dnia woda wyglądała tak kusząco... wręcz zapraszała, żeby zacząć pływać...
Przez całą drogę do szkoły o tym myślałem, a kiedy przechodziłem obok szafek, zauważyłem tę dziewczynę, która wczoraj na mnie wpadła.
Przez chwilę zastanawiam się, jak zacząć i nie jej spłoszyć, bo wygląda na dość nieśmiałą.
Po prostu idź - pomyślałem.
Stanąłem obok niej (w tym momencie chowała coś do szafki), może to nie do końca idealne rozpoczęcie znajomości, ale lepsze to od stania od tyłu.
Odkaszlnąłem i zacząłem:
- Hej, wydaje mi się, że wczoraj się spotkaliśmy? I znasz moje imię. Wybacz za taki wywiad - zasmiałem się - ale po prostu mam wrażenie, że już się spotkaliśmy, i to uczucie się nasila.
Dziewczyna podskoczyła, po czym odwróciła się w moim kierunku.
- H-Haru-san... Znamy się... J-jestem młodszą s-siostrą Dylana - powiedziała.
Jej głos w pewnych momentach się trząsł.
Chwila... Dylan... Dylan... Ten Dylan?!
- Dylan... - nie wiedziałem, czy dobrze pamiętam - M-Mei, tak?
Ona nieśmiało kiwa głową.
- Tyle lat... Nie wierzę, że cię od razu nie poznałem - uśmiecham się, i znów czuję jak mięśnie mi się naprężają - Przykro mi, że nie poznałem cie od razu...
Potrząsneła głową.
- N-nic nnie szkodzi...
Przerwał nam dzwonek.
- Musisz mi opowiedzieć, co słychać u Dylana. I co u ciebie - uśmiechnąłem się, żeby dodać jej swego rodzaju pewności, ale miałem wrażenie, że się mnie wstydzi.
Kiwneła głową i rozeszliśmy się do klas.



sobota, 15 sierpnia 2015

Od Haruki

Kolejny rok szkolny ma się zacząć dziś za ponad dwie godziny.
Siedząc w wannie wypełnionej wodą, wspominam dawne czasy.
Tak naprawdę, chyba niewiele się zmieniłem...
Jestem mną. widzę codziennie moje odbicie w lustrze czy wodzie. I nie widzę zmian. Pewnie ktoś, kto widział mnie... kilka lat temu, zauważyłby zmiany. Ale ja ich nie widzę.
***
Kiedy cała uroczystość dobiegła końca, skierowałem się w poszukiwaniu basenu.
Wiedziałem, że w ta szkoła jest typowo sportową, ale jakoś przez całe wakacje, byłem zajęty.
Wodą. Morzem. Pływaniem.
Przeprowadziliśmy się tutaj w połowie wakacji. Mam 30 minut na piechotędo szkoły i godzinę ze szkoły nad morze.
Na wejściu na maneż, zobaczyłem, ku własnemu zdziwieniu, mojego starego przyjaciela - Kazumę.
On też wyglądał na zaskoczonego, ale świetnie było go znów widzieć. W podstawówce siedzieliśmy razem w ławce. Kazuma od razu zaczął romwiać, o tym jak dawno mnie widział, że się potem nie odzywałem, że urosłem i tak dalej.
- Miałem dużo treningów. Chciałem wstąpić do ligi - odparłem - Dosyć o mnie. Słyszałem o twoich sukcesach. Kiedy jeszcze w trzeciej gimnazjum przeczytałem artykuł, że masz szansę zwalczyć o tytuł Mistrza Przełajowego, przypomniałem sobie wszystkie twoje treningi.
- Tak, Haruśku - uśmiechnął się do czegoś obok mnie - od kiedy nasze drogi rozeszły się w podstawówce, wziąłem się do roboty. Chciałem udowodnić ojcu, że potrafię...
- I tak owinien być z ciebie dumny - wiedziałem o ciężkich stosunkach ojciec-syn w rodzinie Kazumy, dlatego pominąłem fakt, że nazwał mnie "Haruśku" -To twój koń? - wskazałem na karego ogira z dziwną odmianą.
- Nazywamy go Hakara, ale jego imię to Anaka - westchnął - Chyba każdy następny koń będzie się nazywał Anaka.
- To w porządku. Chcesz go zapamiętać - uśmiechnąłem się lekko.
Pierwszy raz od dawna. Poczułem dziwne skurcze w mięśniach twarzy.
- Pewnie szukasz basenu? - zapytał ze śmiechem - Jest obok stołówki. Łatwo znajdziesz. Spotkamy się potem!
***
Wspaniale, że trafiliśmy na siebie. Teraz widzę, jak się zmienił. Stał się bardziej pewny siebie, jakby poważniejszy, a nawet sądzę że silniejszy. Ciekawe, jak ja się zmieniłem...
Udało mi się znaleźć basen.
Zauważyłem trybuny, wyskocznie, szatnie. Idealnie.
Dużo światła wpadało przez okna po obu stronach "pomieszczenia".
"Nie mogę się doczekać, aż zacznę tu pływać" - pomyślałem, po czym woźna wyprosiła mnie z basenu.


wtorek, 11 sierpnia 2015

Od Kellsy

Rok szkolny się zaczyna, tym samym zaczynam liceum. W tym roku także i rozpocznę trening z nowym trenerem. Kiedyś szkolił on moją kuzynkę. Była najlepsza w kraju, według taty mam szanse by być taka jak ona, albo i nawet lepsza. Droga do szkoły nie zajmuje mi długo. Zastanawiam się z kim wyląduję w klasie. Ostatnio pisałam z pewną dziewczyną na portalu. Jej nazwa to Fulkey. Doskonale znam to przezwisko. Camile tak nazywaliśmy, brakuje mi jej. Ona to dopiero ma życie. Słyszałam o jej sukcesach, oglądałam nagranie z jej zawód. Jest taka giętka, ona chyba nie ma kości. A co do braku kości, wchodząc do szkoły widzę jak pewne dziewczyny robią fikołki, gwiazdy albo wyginają się w taki sposób jak by ich nic nie ograniczało. Najlepsza z nich kogoś mi przypomina, jej ruchy są takie znajome. Tak perfekcyjnie dopracowane, wiele lat musiała je szlifować.
-Kellsy!-znam ten głos, z kąd ta gimnastyczka zna moje imię? Chwila czy to ona? Tyle lat jej nie widziałam.
-Znamy się.-nie jestem pewna czy to ona więc wolę się zapytać.
-To ja Camila, mówiłaś na mnie Fulkey.-a jednak to ty.
-Tyle lat minęło, tak bardzo mi cię brakowało. Gadaj jak ci idzię w tej gimnastyce? Z tego co przed chwilą widziałam to naprawdę jesteś w formie.-zaczełam po czym weszłam z nią do szkoły.
-Zdobyłam wiele pucharów, w dodatku dostałam wiele wyróżnień. A ty? Jak tam twoja forma z płwaniem?
-Kilka miesięcy temu zmarła Kelly. Ona miała mnie przygotować na zawody krajowe. Teraz będe miała dawnego trenera mojej kuzynki.-Camila trochę posmutniała gdy wspomniałam o Kelly, może dlatego że to była przyjaciółka jej mamy? Chwila, co robi tutaj Mouly? To szara myszka z mojej dawnej szkoły. Przechodzi koło mnie, dzięki ruchowi ręki zwaliłam jej książki które przed chwilą niosła.
-Widać że się zmieniłaś.-Camila ma racje, zmieniłam się nie do poznania.
-Wiem.
-Słyszałam że jakiś chłopak w naszej szkole też pływa i jest na wysokim szczeblu. Przez chwil ę zastanawiałam się czy to nie on.-czy chodzi jej o niego? O Haruke, on też pływa. Jest w tym dobry, czasem z nim trenowałam.
-Kto wie? Może lepiej porozmawiajmy o czym innym.-niestety już nie pogadamy bo dzwonek zadzwonił. Camila poszła do swojej klasy a ja do swojej klasy. Pierwsza lekcja to historia, nauczyciel mówi jak zwykle o zasadach BHP po czym nie wiadomo dlaczego opuścił salę(znajome). Wyjęłam telefon po czym zaczęłam pisać z kumpelą która siedzi w ostatniej ławce pod oknem. Ja siedzę w przed ostatniej pod ścianą. Nagle nauczyciel wszedł, na szczęście telefon mam wyciszony więc usunęłam sms-y i wyłączyłam mojego fona.
-Proszę pana Kellsy używała telefonu na lekcji.-wrr ty głupia skarżypyto. Jakaś głupia zielonowłosa na mnie skarży.
-Czy ktoś jeszcze to widział?-nikt poza tą zieloną się nie zgłasza. Nauczyciel powrócił do lekcji. Szybko dość zleciało tak samo jak pozostałe lekcje. Między lekcjami wraz z Camilą, i kilkoma kumpelkami postanowiłyśmy że damy nauczkę temu szpinakowi. Dostałam sms bym wstawiła się w łazience. Gdy byłam na miejscu, Camila wraz z Nią trzymały klęczącą skarżypytę, za przed ramiona. Jej głowa jest mokra, a więc zaliczyła głowę w sedesie.
-Pamiętaj że ze mną się nie zadziera szpinaku.-po tych słowach kopnęłam ją z buta w twarz. Dziewczyny ją puściły, leży na płytkach. Z nosa płynie jej krew, doskonale. Wyszłam z łazienki wraz z innymi. Dostała nauczkę, jeśli nie odpuści to zniszczę jej życię.

Od Kazumy

No i kolejny rok szkolny się zaczyna...
Patrząc z pewnego punktu widzenia, pierwszy rok liceum był dość ciekawy. Nowi ludzie i tak dalej... To już mój drugi rok w tym liceum. I przyznam, nie jest źle. Początek był nudny i irytujący, ale to trwało krótko, dopóki mnie zobaczyli na parkurze.
Rok temu, było tak:
"Jezu... Ty, patrz, to ten co jeździ konno!"
" Jedyny chłopak w szkole!"
" Ciekawe czy nic sobie nie poobijał"
Kiedy trenowałem na Hakarze, (pięknym karym ogierze z białą pręgą biebnącą od kłębu do końcówki ogona) pokonywałem kolejne przeszkody, w końcu wziąłem udział w zawodach, w których zajęliśmy pierwsze miejsce, przetsali śmiać się z mojej pasji. Niektórzy zaczęli do mnie się zwracać jak do jakiejś gwiazdy, inni traktowali mnie po prostu narmalnie.
To nie miało różnicy. I tak czuję się, jakbym był ciągle na początku roku.
Brakowało mi moich dawnych przyjaciół. Mam jeszcze stare zdjęcia z podstawówki...
Ach... wspomnienia...
Po tym całym uroczystym apelu, na którym faceci musieli siedzieć w garniturach, a dziewczyny w eleganckich spódniczkach, było zebranie klas, a później byliśmy już wolni.
Od razu poszedłem do Hakarego. Patrzyłem jak pasie się i wesoło bryka.
Słyszałem, że jakaś dziewczyna też jeździ konno. Może kiedyś się spotkamy.
Moi dawni przyjaciele znali tylko moją historię z jazdą konną. Wiedzą, że wychowałem się wśród koni i jeździłem wcześniej, niż nauczyłem się chodzić.
To śmieszne, jak wszystko się teraz cholernie zmieniło...