wtorek, 11 sierpnia 2015

Od Kellsy

Rok szkolny się zaczyna, tym samym zaczynam liceum. W tym roku także i rozpocznę trening z nowym trenerem. Kiedyś szkolił on moją kuzynkę. Była najlepsza w kraju, według taty mam szanse by być taka jak ona, albo i nawet lepsza. Droga do szkoły nie zajmuje mi długo. Zastanawiam się z kim wyląduję w klasie. Ostatnio pisałam z pewną dziewczyną na portalu. Jej nazwa to Fulkey. Doskonale znam to przezwisko. Camile tak nazywaliśmy, brakuje mi jej. Ona to dopiero ma życie. Słyszałam o jej sukcesach, oglądałam nagranie z jej zawód. Jest taka giętka, ona chyba nie ma kości. A co do braku kości, wchodząc do szkoły widzę jak pewne dziewczyny robią fikołki, gwiazdy albo wyginają się w taki sposób jak by ich nic nie ograniczało. Najlepsza z nich kogoś mi przypomina, jej ruchy są takie znajome. Tak perfekcyjnie dopracowane, wiele lat musiała je szlifować.
-Kellsy!-znam ten głos, z kąd ta gimnastyczka zna moje imię? Chwila czy to ona? Tyle lat jej nie widziałam.
-Znamy się.-nie jestem pewna czy to ona więc wolę się zapytać.
-To ja Camila, mówiłaś na mnie Fulkey.-a jednak to ty.
-Tyle lat minęło, tak bardzo mi cię brakowało. Gadaj jak ci idzię w tej gimnastyce? Z tego co przed chwilą widziałam to naprawdę jesteś w formie.-zaczełam po czym weszłam z nią do szkoły.
-Zdobyłam wiele pucharów, w dodatku dostałam wiele wyróżnień. A ty? Jak tam twoja forma z płwaniem?
-Kilka miesięcy temu zmarła Kelly. Ona miała mnie przygotować na zawody krajowe. Teraz będe miała dawnego trenera mojej kuzynki.-Camila trochę posmutniała gdy wspomniałam o Kelly, może dlatego że to była przyjaciółka jej mamy? Chwila, co robi tutaj Mouly? To szara myszka z mojej dawnej szkoły. Przechodzi koło mnie, dzięki ruchowi ręki zwaliłam jej książki które przed chwilą niosła.
-Widać że się zmieniłaś.-Camila ma racje, zmieniłam się nie do poznania.
-Wiem.
-Słyszałam że jakiś chłopak w naszej szkole też pływa i jest na wysokim szczeblu. Przez chwil ę zastanawiałam się czy to nie on.-czy chodzi jej o niego? O Haruke, on też pływa. Jest w tym dobry, czasem z nim trenowałam.
-Kto wie? Może lepiej porozmawiajmy o czym innym.-niestety już nie pogadamy bo dzwonek zadzwonił. Camila poszła do swojej klasy a ja do swojej klasy. Pierwsza lekcja to historia, nauczyciel mówi jak zwykle o zasadach BHP po czym nie wiadomo dlaczego opuścił salę(znajome). Wyjęłam telefon po czym zaczęłam pisać z kumpelą która siedzi w ostatniej ławce pod oknem. Ja siedzę w przed ostatniej pod ścianą. Nagle nauczyciel wszedł, na szczęście telefon mam wyciszony więc usunęłam sms-y i wyłączyłam mojego fona.
-Proszę pana Kellsy używała telefonu na lekcji.-wrr ty głupia skarżypyto. Jakaś głupia zielonowłosa na mnie skarży.
-Czy ktoś jeszcze to widział?-nikt poza tą zieloną się nie zgłasza. Nauczyciel powrócił do lekcji. Szybko dość zleciało tak samo jak pozostałe lekcje. Między lekcjami wraz z Camilą, i kilkoma kumpelkami postanowiłyśmy że damy nauczkę temu szpinakowi. Dostałam sms bym wstawiła się w łazience. Gdy byłam na miejscu, Camila wraz z Nią trzymały klęczącą skarżypytę, za przed ramiona. Jej głowa jest mokra, a więc zaliczyła głowę w sedesie.
-Pamiętaj że ze mną się nie zadziera szpinaku.-po tych słowach kopnęłam ją z buta w twarz. Dziewczyny ją puściły, leży na płytkach. Z nosa płynie jej krew, doskonale. Wyszłam z łazienki wraz z innymi. Dostała nauczkę, jeśli nie odpuści to zniszczę jej życię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz