Cieszę się że spotkałam Kellsy. Brakowało mi jej przez te lata. Dziśaj nie mam treningu, ale jak zwykle będę się tym katować w domu. Mama przyglądała się zawsze temu z nie pokojem ale, ja dalej uparcie trenowałam w domu. Za kilka dni mam pierwsze zawody. Muszę je wygrać po prostu muszę. Tylko jedno podium się dla mnie liczy. Pierwsze miejsce, inne nie mają dla mnie znaczenia.
-Camila.-głos mojego durnego brata przerwał mi trening. W progu sali stał właśnie on. Chodzi do innego Liceum Sportowego. Trenuję karate, sam próbuje mnie do tego przekonać.
-Czego chcesz?-jak zwykle jestem na niego wkurzona bo mi przerwał.
-Znowu katujesz się tą gimnastyką. Wybierz karate jak tak bardzo lubisz ból.-jak zwykle głupi braciszek i głupie odpowiedzi.
-Nie dzięki nie chce wracać w siniakach do domu.-odpowiedziałam po czym podeszłam do drzwi i zamknęłam je przed nosem mego głupiego krewnego. Jutro kolejny dzień szkoły, fajnie że Kellsy też poszła do tego liceum co ja. Kolejne lata spędzę z przyjaciółką której dawno nie widziałam. Brakuje mi wielu osób z dawnej paczki a w szczególności Mei. Pamiętam jak uczyła mnie ona jeździć na łyżwach, było przy tym dużo śmiechu. Nie którzy mówili że nie nauczę się jeździć a tu proszę. Jednak umiem chodź nie obeszło się bez siniaków. Raz nauczyciel myślał że mnie ojciec bije. Ta stare dobre czasy. Ale lepiej wracajmy do rzeczywistości, z tego wszystkiego już nie mam zamiaru trenować. Jutro to dopiero będę miała trening, znając siebie jak zwykle wrócę padnieta.
Następnego dnia po treningu wszystkie mięśnie mnie bolą. Jeszcze nigdy tak nie było, nawet przed zawodami krajowymi. Nowy trener daje taki wycisk że po prostu we wszystkich mięśniach to czuję. Nawet nie mam siły by wstać z łóżka. Że też tak musiał mi dać popalić na pierwszym treningu nawet nie miałam czasu by pogadać z Kellsy! Zastanawiam się nad tym co wydarzyło się na jednym ze szkolnych korytarzy, była na nim pewna nastolatka. Chyba ją znam tylko nie wiem z kąd. Było to z daleka a gdy by nie tłum to bym na pewno wiedziała kto to jest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz