Kolejny rok szkolny ma się zacząć dziś za ponad dwie godziny.
Siedząc w wannie wypełnionej wodą, wspominam dawne czasy.
Tak naprawdę, chyba niewiele się zmieniłem...
Jestem mną. widzę codziennie moje odbicie w lustrze czy wodzie. I nie widzę zmian. Pewnie ktoś, kto widział mnie... kilka lat temu, zauważyłby zmiany. Ale ja ich nie widzę.
***
Kiedy cała uroczystość dobiegła końca, skierowałem się w poszukiwaniu basenu.
Wiedziałem, że w ta szkoła jest typowo sportową, ale jakoś przez całe wakacje, byłem zajęty.
Wodą. Morzem. Pływaniem.
Przeprowadziliśmy się tutaj w połowie wakacji. Mam 30 minut na piechotędo szkoły i godzinę ze szkoły nad morze.
Na wejściu na maneż, zobaczyłem, ku własnemu zdziwieniu, mojego starego przyjaciela - Kazumę.
On też wyglądał na zaskoczonego, ale świetnie było go znów widzieć. W podstawówce siedzieliśmy razem w ławce. Kazuma od razu zaczął romwiać, o tym jak dawno mnie widział, że się potem nie odzywałem, że urosłem i tak dalej.
- Miałem dużo treningów. Chciałem wstąpić do ligi - odparłem - Dosyć o mnie. Słyszałem o twoich sukcesach. Kiedy jeszcze w trzeciej gimnazjum przeczytałem artykuł, że masz szansę zwalczyć o tytuł Mistrza Przełajowego, przypomniałem sobie wszystkie twoje treningi.
- Tak, Haruśku - uśmiechnął się do czegoś obok mnie - od kiedy nasze drogi rozeszły się w podstawówce, wziąłem się do roboty. Chciałem udowodnić ojcu, że potrafię...
- I tak owinien być z ciebie dumny - wiedziałem o ciężkich stosunkach ojciec-syn w rodzinie Kazumy, dlatego pominąłem fakt, że nazwał mnie "Haruśku" -To twój koń? - wskazałem na karego ogira z dziwną odmianą.
- Nazywamy go Hakara, ale jego imię to Anaka - westchnął - Chyba każdy następny koń będzie się nazywał Anaka.
- To w porządku. Chcesz go zapamiętać - uśmiechnąłem się lekko.
Pierwszy raz od dawna. Poczułem dziwne skurcze w mięśniach twarzy.
- Pewnie szukasz basenu? - zapytał ze śmiechem - Jest obok stołówki. Łatwo znajdziesz. Spotkamy się potem!
***
Wspaniale, że trafiliśmy na siebie. Teraz widzę, jak się zmienił. Stał się bardziej pewny siebie, jakby poważniejszy, a nawet sądzę że silniejszy. Ciekawe, jak ja się zmieniłem...
Udało mi się znaleźć basen.
Zauważyłem trybuny, wyskocznie, szatnie. Idealnie.
Dużo światła wpadało przez okna po obu stronach "pomieszczenia".
"Nie mogę się doczekać, aż zacznę tu pływać" - pomyślałem, po czym woźna wyprosiła mnie z basenu.
Siedząc w wannie wypełnionej wodą, wspominam dawne czasy.
Tak naprawdę, chyba niewiele się zmieniłem...
Jestem mną. widzę codziennie moje odbicie w lustrze czy wodzie. I nie widzę zmian. Pewnie ktoś, kto widział mnie... kilka lat temu, zauważyłby zmiany. Ale ja ich nie widzę.
***
Kiedy cała uroczystość dobiegła końca, skierowałem się w poszukiwaniu basenu.
Wiedziałem, że w ta szkoła jest typowo sportową, ale jakoś przez całe wakacje, byłem zajęty.
Wodą. Morzem. Pływaniem.
Przeprowadziliśmy się tutaj w połowie wakacji. Mam 30 minut na piechotędo szkoły i godzinę ze szkoły nad morze.
Na wejściu na maneż, zobaczyłem, ku własnemu zdziwieniu, mojego starego przyjaciela - Kazumę.
On też wyglądał na zaskoczonego, ale świetnie było go znów widzieć. W podstawówce siedzieliśmy razem w ławce. Kazuma od razu zaczął romwiać, o tym jak dawno mnie widział, że się potem nie odzywałem, że urosłem i tak dalej.
- Miałem dużo treningów. Chciałem wstąpić do ligi - odparłem - Dosyć o mnie. Słyszałem o twoich sukcesach. Kiedy jeszcze w trzeciej gimnazjum przeczytałem artykuł, że masz szansę zwalczyć o tytuł Mistrza Przełajowego, przypomniałem sobie wszystkie twoje treningi.
- Tak, Haruśku - uśmiechnął się do czegoś obok mnie - od kiedy nasze drogi rozeszły się w podstawówce, wziąłem się do roboty. Chciałem udowodnić ojcu, że potrafię...
- I tak owinien być z ciebie dumny - wiedziałem o ciężkich stosunkach ojciec-syn w rodzinie Kazumy, dlatego pominąłem fakt, że nazwał mnie "Haruśku" -To twój koń? - wskazałem na karego ogira z dziwną odmianą.
- Nazywamy go Hakara, ale jego imię to Anaka - westchnął - Chyba każdy następny koń będzie się nazywał Anaka.
- To w porządku. Chcesz go zapamiętać - uśmiechnąłem się lekko.
Pierwszy raz od dawna. Poczułem dziwne skurcze w mięśniach twarzy.
- Pewnie szukasz basenu? - zapytał ze śmiechem - Jest obok stołówki. Łatwo znajdziesz. Spotkamy się potem!
***
Wspaniale, że trafiliśmy na siebie. Teraz widzę, jak się zmienił. Stał się bardziej pewny siebie, jakby poważniejszy, a nawet sądzę że silniejszy. Ciekawe, jak ja się zmieniłem...
Udało mi się znaleźć basen.
Zauważyłem trybuny, wyskocznie, szatnie. Idealnie.
Dużo światła wpadało przez okna po obu stronach "pomieszczenia".
"Nie mogę się doczekać, aż zacznę tu pływać" - pomyślałem, po czym woźna wyprosiła mnie z basenu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz