czwartek, 20 sierpnia 2015

Od Haruki

Kiedy, wracając z basenu, przechodziłem obok stołówki, wpadła na mnie jakaś dziewczyna.
-H-Haru-s-san, d-dzien dobry - wymamrotała, po czym przeprosiła i zanim zdązyłem odpowiedzieć, albo skojarzyć osoby, zniknęła w tłumie uczniów.
W chwili uderzyło mnie przeczucie, że znam tą jasnowłosą dziewczynę. Nie miałem pojęcia, jak i skąd, ale wyglądała na sympatyczną, kiedy dosłownie mignęła mi przed oczami. Poza tym, skądś zna moje imię.
Ruszyłem zamyślony, tam gdzie mnie nogi poniosą.
Starałem się wypatrzeć tę blondynkę.
W końcu wpadłem na Kazumę.
- Szukasz kogoś? - zapytał, jakby z drwiną w głosie.
- Hm. Nie... znaczy... tak... w sumie... sam nie wiem... - zaplątałem się.
- Własnym uszom nie słyszę... Czyżby nasz Harusiek stał się bardziej otwarty? Już kogoś poznał? - zaśmiał się.
- Nie nazywaj mnie Harusiek - mruknałem - W sumie, to nie zdążyłem...
Kazuma prasknął śmiechem.
- A jak wygląda ten szczęszciarz? - zapytał, tłumiąc śmiech.
- ...
- Wiesz co, muszę iść. Obiecałem, że zajrzę do koni, a potem nie zdążę... Zobaczymy się później. Cześć! - zaczął do mnie machać.
Odetchnąłem z wyraźną ulgą.
****
"Dziś jej nie znalazłem... Muszę to zrobić... Jutro na pewno się spotkamy" - postanowiłem sobie kiedy kładłem się do łóżka...
****
Następnego dnia woda wyglądała tak kusząco... wręcz zapraszała, żeby zacząć pływać...
Przez całą drogę do szkoły o tym myślałem, a kiedy przechodziłem obok szafek, zauważyłem tę dziewczynę, która wczoraj na mnie wpadła.
Przez chwilę zastanawiam się, jak zacząć i nie jej spłoszyć, bo wygląda na dość nieśmiałą.
Po prostu idź - pomyślałem.
Stanąłem obok niej (w tym momencie chowała coś do szafki), może to nie do końca idealne rozpoczęcie znajomości, ale lepsze to od stania od tyłu.
Odkaszlnąłem i zacząłem:
- Hej, wydaje mi się, że wczoraj się spotkaliśmy? I znasz moje imię. Wybacz za taki wywiad - zasmiałem się - ale po prostu mam wrażenie, że już się spotkaliśmy, i to uczucie się nasila.
Dziewczyna podskoczyła, po czym odwróciła się w moim kierunku.
- H-Haru-san... Znamy się... J-jestem młodszą s-siostrą Dylana - powiedziała.
Jej głos w pewnych momentach się trząsł.
Chwila... Dylan... Dylan... Ten Dylan?!
- Dylan... - nie wiedziałem, czy dobrze pamiętam - M-Mei, tak?
Ona nieśmiało kiwa głową.
- Tyle lat... Nie wierzę, że cię od razu nie poznałem - uśmiecham się, i znów czuję jak mięśnie mi się naprężają - Przykro mi, że nie poznałem cie od razu...
Potrząsneła głową.
- N-nic nnie szkodzi...
Przerwał nam dzwonek.
- Musisz mi opowiedzieć, co słychać u Dylana. I co u ciebie - uśmiechnąłem się, żeby dodać jej swego rodzaju pewności, ale miałem wrażenie, że się mnie wstydzi.
Kiwneła głową i rozeszliśmy się do klas.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz